Zagłada Domu Usherów: projekt okładki
Date : wtorek 25 kwietnia, 2017
Mimo że teoretycznie od miesiąca mamy wiosnę, a dni są wyraźnie dłuższe, to ubiegłotygodniowy atak śniegu w Polsce przywołał wspomnienie długich miesięcy zimy, mrozów i przygnębienia. A skoro powróciło wspomnienie zimy, pory sprzyjającej mrocznej literaturze i sztuce, pomyślałam, że wykorzystam tę okoliczność do zaprezentowania wydanej niedawno ścieżki dźwiękowej do Zagłady Domu Usherów w reżyserii Watsona i Webbera na podstawie opowieści Edgara Allana Poe, którego 208 rocznicę urodzin obchodziliśmy w styczniu. Autorem muzyki jest Colin Z. Robertson, twórca formacji Hands of Ruin, z którym miałam przyjemność pracować przy poprzednim projekcie, projektując okładkę i książeczkę do soundtracku do drugiego filmu duetu Watson-Webber, Lot in Sodom. Ponieważ była to nadzwyczaj udana i satysfakcjonująca współpraca, z wielkim entuzjazmem podeszliśmy do pracy nad Usherem, która okazała się równie przyjemna i owocna.
Ponieważ oba filmy są dziełem tej samej pary reżyserów, uznaliśmy, że powinniśmy konsekwentnie trzymać się jednej stylistyki. Dlatego też, podobnie jak w przypadku Lota, zależało nam na tym, by okładka wyglądała jak stary wydruk sprzed epoki cyfrowej, z lekkim ziarnem i ograniczoną paletą barw. Kolory były tu jednak inne – podczas gdy okładka do Lot in Sodom utrzymana była w oliwkowej zieleni i ciepłej żółci, czuliśmy, że Zagłada Domu Usherów, która jest dużo bardziej mroczną opowieścią, powinna mieć ciemniejsze i chłodniejsze barwy, dlatego zaproponowałam Colinowi indygo i różne odcienie szarości. Co do samej ilustracji, to miałam kilka pomysłów, z których wszystkie były ukłonem w stronę typowych dla pary reżyserów zabiegów formalnych, takich jak nakładanie na siebie obrazów, ujęcia kręcone przez pryzmat i rozmaite optyczne iluzje i zniekształcenia. Co do jednego byłam pewna – na okładce powinna figurować zarówno Madeleine, tragiczna siostra Rodericka Ushera, która zostaje omyłkowo pogrzebana żywcem w grobowcu rodzinnym, oraz bezimienny narrator, który przyjeżdża konno w odwiedziny do ekscentrycznej pary rodzeństwa i jest świadkiem szaleństw zachodzących w ich domu. Ponieważ scena „powstania” Madeleine z grobu została tak pięknie pokazana na filmie, gdzie mamy ujęcie trumien na tle kilku nałożonych na siebie pod różnym kątem ujęć schodów poruszających się na boki, bardzo chciałam wykorzystać oba te elementy w mojej ilustracji. Scena, w której Madeleine stoi odwrócona tyłem do widza, z ręką wyciągniętą w stronę trumny, jest tak mocna i przeszywająca, że oboje zgodnie uznaliśmy, że musimy ją wykorzystać.
