Malwina Chabocka – Art & Design
Malwina Chabocka – Art & Design

Pod koniec ubiegłego roku, miałam przyjemność obejrzeć wspaniałą wystawę w British Library, upamiętniającą 150 rocznicę powstania Alicji w Krainie Czarów. Na wystawie prezentowany jest pokaźny zbiór wspaniałych eksponatów do oglądania i czytania. Mamy oryginalny rękopis Carrolla, któremu w 1864 roku autor dał tytuł Przygody Alicji pod ziemią, oraz jego dzienniki, w których opisywał proces publikacji i sukces, jaki książka odniosła. W jednym miejscu Carroll opisuje „złote popołudnie” 4. lipca 1862 r., kiedy to po raz pierwszy opowiedział bajkę Alicji Liddell i jej siostrom, oraz oryginalne klocki drzeworytnicze z ilustracjami Johna Tenniela. W części wystawy zatytułowanej “Alice Re-imagined” („Nowa odsłona Alice”) pokazane są liczne edycje książki i różnorodne interpretacje wizualne opowieści — od klimatycznych rysunków Arthura Rackhama, przez stylizowaną na chłopczycę z lat 20. Alicję stworzoną przez Williama Andrew („Willy”) Pogany’ego i Alicję z fryzurą typu „bob” D.R. Sextona aż po surrealistyczne litografie Salvadora Dali i psychodeliczne, odjechane rysunki z powtarzającym się motywem geometrycznym Yayoi Kusamy. Lecz choć na brak różnorodności stylistycznej nie można narzekać, jakaś część mnie pragnęła ujrzeć na wystawie moje ukochane ilustracje Olgi Siemiaszko. Z drugiej jednak strony trudno się dziwić ich brakiem, biorąc pod uwagę, jak wielu ilustratorów stworzyło własną interpretację historii od czasu jej wydania w 1865. Może przemawia przeze mnie nostalgia za dzieciństwem, ale uważam ilustracje Siemiaszko za najlepsze ze wszystkich, z jakimi do tej pory się spotkałam (poniżej zamieszczone są skany mojego rozsypującego się już egzemplarza książki).

Wystawę uważam za świetnie zrobioną i niezmiernie ucieszyło mnie to, że nie ograniczała się ona do książek i wydruków. Choć z wielką przyjemnością oglądałam najprzeróżniejsze ilustracje, z jeszcze większym entuzjazmem podeszłam do prezentowanych na wystawie gier komputerowych, zaprojektowanych przez młodych ludzi w oparciu o książkę. Od kiedy obejrzałam znakomity film dokumentalny Indie Game: The Movie w reżyserii Lisanne Pajot i Jamesa Swirsky’ego, prowadzę moją własną krucjatę, by pozbawić gry komputerowe przylepionej im łatki „niskiej sztuki”, ponieważ uważam, że pod wieloma względami gry mogą przewyższać inne formy twórcze w kwestii stopnia wyrafinowania, pomysłowości oraz rozbudowanego wachlarza umiejętności, których tworzenie gry wymaga. The Wondering Lands of Alice, które wygrało główną nagrodę w konkursie Off The Map, będące owocem współpracy między British Library a GameCity, wykreowane zostało przez Off Our Rockers, grupę sześciu studentów z uniwersytetu De Montfort w Leicester. Dwie pozostałe gry prezentowane na wystawie to Ogrody Alice (Alice GardensChrisa Lonsdale’a oraz Osobliwe Uczucie (Curious Feeling) autorstwa studenckiego kolektywu Hare Triggers Games. Wszystkie trzy gry, bardzo różne pod względem stylu, są świetną wizualną adaptacją dzieła Carrolla, któremu nadają kompletnie nowy wymiar. Nie muszę dodawać, że z przyjemnością zagrałabym we wszystkie trzy.



Oprócz gier, była jeszcze jedna rzecz, która mnie zachwyciła: sam projekt wystawy w sensie aranżacji przestrzeni i strony graficznej. Po tym jak kilka lat temu zaprojektowałam własną wystawę, wiem, że wykreowanie narracji w przestrzeni jest równie ważne jak obiekty, które się w niej znajdą. Fiona Barlow, która współpracowała ze studiem projektowania w 3D Lyn Atelier by stworzyć oprawę graficzną wystawy, wykonała świetną robotę. Na swojej stronie napisała, że wraz z całym zespołem starała się “uchwycić surrealistyczny, senny charakter historii Alicji, oraz jej dziecięcy sposób rozumowania w świetle irracjonalnych zdarzeń.” Układ wystawy jest taki, że zabiera zwiedzających w podróż, dając im drogowskazy w formie typograficznych interpretacji cytatów z książki, wydrukowanych na tkaninie nabitej na ramę, która okala wystawę. Widać ogromne przywiązanie do szczegółów, i to nie tylko na przestrzeni samej wystawy, ale i w towarzyszącym jej sklepiku o charakterze tymczasowym.

Paleta kolorystyczna ograniczona jest do minimum: czerń, biel i czerwień. Do tego ogromny nacisk położony został na wysmakowaną typografię: mamy różne style i grubości Bodoni, Univers, i (tutaj zgaduję) Folio. Jest to przykład tego rodzaju projektu graficznego, który jest z jednej strony piękny dla oka, a z drugiej idealnie wpasowuje się w świat książki, nie odwracając jednak od niej uwagi i pozwalając opowieści o Alicji grać pierwsze skrzypce.

Podsumowując: prawdziwa uczta wizualna. Wystawa czynna jest do niedzieli 17. kwietnia. Gorąco polecam wybrać się i obejrzeć.

Ponieważ robienie zdjęć było zabronione, pozwoliłam sobie skorzystać ze zdjęć, które znajdują się na stronie Fiony Barlow. Polecam też odwiedzić jej stronę, by dowiedzieć się więcej o samej wystawie. 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

@