Malwina Chabocka – Art & Design
Malwina Chabocka – Art & Design

Retro marzenia w retro animacji

Date : środa 08 czerwca, 2016

Ostatnio moje życie kręci się wokół animacji. Po pierwsze pracuję nad krótkim animowanym intro na moją stronę, a do tego staram się skończyć ciągnący się od dawna projekt animacji do Fly on the Windscreen Depeche Mode, który wymagał od mnie zagłębienia się w wyrażenia (expressions) w After Effects (co, o czym wie każdy kto miał z nimi do czynienia, łatwym zadaniem nie jest). Ale po wielu miesiącach pracy powoli zaczynam dostrzegać światełko na końcu tunelu…

Tak się złożyło, że w ostatnim czasie miałam też okazję zobaczyć różne ciekawe animacje. Kilka tygodni temu wybrałam się na festiwal Docs Against Gravity, gdzie dwa z obejrzanych przeze mnie filmów wykorzystywało animację w interesujący sposób: Marzenia – Wszystko Już Było oraz Rozszerzenie. Propaganda O Propagandzie, ten drugi będący bardziej instalacją artystyczną z naciskiem na stronę wizualną i atmosferę aniżeli filmem dokumentalnym. Po drugie, w Centrum Sztuki Współczesnej na Zamku Ujazdowskim odbyła się wystawa Rzeczy Robią Rzeczy do której niezwykle wyraziste materiały promocyjne i animowane trailery zrobiło Noviki Studio. W ubiegłym tygodniu internet opłakiwał odejście czołowej animatorki Studia Ghibli, Makiko Futaki, autorki takich perełek jak Akira i Księżniczka Mononoke, a kilka dni później Google uczcił 117. rocznicę urodzin Lotte Reiniger fantastycznym Google Doodle (brawo dla Olivi Huynh!). Do tego natrafiłam na kilka innych ciekawych rzeczy, jak to zwykle bywa gdy się buszuje po cyberprzestrzeni.

Nie o wszystkim będę tu pisać, ponieważ chciałabym się skupić na gatunku animacji, który jest mi najbliższy: tzw. animacji kombinowanej (poklatkową i komputerową), która wykorzystuje kolaż, wycinankę i rysunek. W stylu retro.

Wszystkie te elementy można znaleźć właśnie w filmie Marzenia – Wszystko Już Było.

Wyreżyserowane przez Manu Lukscha, Martina Reinharta i Thomasa Tode’a, z narracją Tildy Swinton Marzenia… są rodzajem filmowego eseju o technologicznych utopiach, który poddaje pod analizę współczesną potrzebę ciągłej łączności za pomocą rozmaitych urządzeń. Zrobiony z materiałów archiwalnych z lat 1880-1930, film przypomina nam o emocjach, jakie towarzyszyły pojawieniu się wynalazków takich jak telefon, telewizja czy kino. Przepiękny wizualnie, film wpada jednakowoż w pułapkę przerostu formy nad treścią, która gdzieś rozmywa się tak, że przekaz jest niejasny. Dlatego w pełni zgadzam się z Christopherem Grayem ze Slant Magazine, który pisze, że “obietnice zagłębienia się w modernistyczną i postmodernistyczną psyche pozostają w filmie niespełnione.” Niemniej jednak to, wyciągnęłam z niego dla siebie, to nie filozoficzne dywagacje, ale animacje Hanny Nordholt i Fritz Steingrobe’a, które wprowadzają w narrację zbudowaną z czarno-białych materiałów filmowych, ciekawe urozmaicenie. Strasznie mnie one zaintrygowały i bardzo chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o ich autorach.

Ta niezwykle ciekawa para animatorów/ilustratorów, wywodzących się z awangardowej sceny artystycznej Hamburga, działa od 1984. roku, kiedy to zrobili pierwszy animowany film na taśmie Super 8mm, do którego wykorzystali serię zdjęć z podręcznika szkoły tanecznej, co opisuje autor tego artykułu. Filmy, jakie robią Nordholt i Steingrobe, oparte na znalezionych materiałach audio-wizualnych, animacji 2D i 3D (zarówno tradycyjnej jak i komputerowej) skupione są wokół tematyki technologii, maszyn i dźwięku. “Lubimy filmy naukowe, kochamy filmy eksperymentalne, ale nie chcemy się zaszufladkować. To, czym naprawdę się zajmujemy, to filmowy research,” mówi Nordholt. Podobno pracują w super ascetycznych warunkach, bez pomocy asystentów, aby mieć całkowitą kontrolę nad dziełem. Chapeau bas.

Niestety, poza kontem na Vimeo, para nie posiada strony internetowej, gdzie możnaby zobaczyć cały ich dotychczasowy dorobek. Ale i te kilka filmów na Vimeo wystarczy, by zapoznać widza z ich nietuzinkowym stylem. W Three Graces (Drei Grazien), trzy siostry Faraday — Optica, Acustica i Writing — zostają namówione przez pierwszy zarejestrowany ludzki głos, by odwiedzić 20-wieczne pracownie, gdzie ludzie połączeni są z maszynami, dzięki czemu artyści-inżynierowie mogą tworzyć nowe obiegi elektromagnetyczne. Film opowiada o tym, jak związki człowiek-maszyna wpłynęły na procesy twórcze 20. wieku. Z kolei film Pa Tak, zainspirowany osobą Friedricha Kittlera, teoretyka mediów, jest hołdem dla trzech poetów i ich pasji do urządzeń nagrywających dźwięk: Rilke — fonografu, Burroughs — magnetofonu oraz Pyncheona — urządzenia rejestrującego myśli.

Oczywiście, mówiąc o retro, nie można nie napisać paru słów o Lotte Reiniger, która cieszy się zasłużoną światową sławą, albowiem, jak pisze Philip Kemp, “nikt inny nie zdecydował się sięgnąć po tak specyficzną technikę animacji i całkowicie ją zaadaptować. Po dziś dzień [artystka] nie ma rywali, a historia animacji cieni za pomocą wycinanek zaczyna się i kończy na Reiniger”. Nie do końca Kemp ma tu rację, bo w technice tej zabłysnęli też inni artyści (jak choćby francuski twórca Michel Ocelot), ale prawdą jest, że to Reiniger wprowadziła azjatycką technikę teatru cieni do zachodniego kina. Znana z umiejętności wycinania papierowych postaci bez wcześniejszych szkiców, zrealizowała w ciągu życia prawie 60 filmów, z których 40 przetrwało do dziś. Jej filmy, w większości adaptacje znanych bajek dla dzieci, mają absolutnie urzekający styl, a ich siłą jest właśnie ascetyzm tej a nie innej formy animacyjnej.

Artystką, która zainspirowana jest twórczością mistrzów animacji, zwłaszcza Jana Lenicy, Waleriana Borowczyka i Jana Svankmajera, jest Jennifer Linton aka Lady Lazarus. Jej filmy z cyklu Domestikia opowiadają surrealistyczne historie dziejące się w wyimaginowanym domku dla lalek. Domestikia: The Incident in the Nursery wykorzystuje narrację à la sen, elementy horroru i czarnego humoru, by zgłębić lęki i wyzwania, jakie stają przed rodzicami małych dzieci. Według mnie Linton posiada unikatowy styl i podoba mi się sposób, w jaki włącza do swych prac wątki autobiograficzne, m.in. poprzez uczynienie z siebie jednej z bohaterek. Jej styl rysunku oraz prezentowania tekstu w filmach, przywodzi mi na myśli twórczość Edwarda Gorey (który również miał upodobanie do estetyki wiktoriańsko-gotyckiej).

Na koniec chciałabym pokazać piękny filmik stworzony przez chińskiego Hua Peng, na który trafiłam zupełnie przypadkiem w internecie. Tak jak w przypadku Nordholt i Steingrobe’a, niewiele jest w sieci informacji na temat artysty (przynajmniej po angielsku). To wideo zamieszczone jest na chińskim odpowiedniku YouTube’a, a link do niego umieściła na swojej stronie równie tajemnicza jak Peng blogerka, ale gdy mimo wielokrotnych prób wejścia na tę stronę nie mogłam wyświetlić filmu, postanowiłam spróbować go ściągnąć i umieścić na własnym kanale YouTube, ponieważ uważam, że warto, by dotarł do szerszej publiczności. Film, zatytułowany Inhibited the time to live, łączący baśniowość z fotorealizmem, jest swego rodzaju metaforą życia w surrealistycznym post-industrialnym świecie. Brawo, Hua Peng, gdziekolwiek jesteś. Naprawdę ładne dzieło.

Comments (2)

Wald

„jak pisze Philip Kemp, “nikt inny nie zdecydował się sięgnąć po tak specyficzną technikę animacji i całkowicie ją zaadaptować. Po dziś dzień [artystka] nie ma rywali, a historia animacji cieni za pomocą wycinanek zaczyna się i kończy na Reiniger”.” – a z tym to ja się nie zgodzę, bo jest w świecie animacji taka postać jak Michel Ocelot, i robił on w tej technice (jak i w innych)znakomite i genialne rzeczy. Mały przykład:

https://www.youtube.com/watch?v=Q-tWKLABb5I&list=PLJdCaLa0QblzQfvK-SIVM93iYxY6Q8vzQ&index=6

02/10/16 - 19:25
    malwina

    Bardzo dziękuję za tę informację, nie zetknęłam się wcześniej z twórczością Ocelota. Zaktualizowałam wpis na blogu. 🙂

    06/11/16 - 21:08

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

@